Skocz do zawartości






Zdjęcie
- - - - -

"Wyłudzanie" wynagrodzenia za pracę - według "liderów z zakresu rozliczania czasu pracy kierowców".

Napisane przez PrzPrz , sob, 27 wrz 14 · 24974 Wyświetleń

czas pracy KP UCPK 2002/15/WE R3821/85 R165/2014 wynagrodzenie
Kilka dni temu w ramach mailingu jednego z portali branży TSL, otrzymałem reklamę następującej treści:

Od: (...)
Do: przprz
Wysłane: 14:52 Poniedziałek 2014-09-22
Temat: Zapobiegnij wyłudzeniu wyższego wynagrodzenia przez kierowców

Inna praca w czasie przerw
sposób kierowcy na wyłudzenie wyższego wynagrodzenia.

  • Kierowca zaznacza wykonywanie "innej pracy" a faktycznie odpoczywa?
    - Będziesz musiał mu zapłacić za ten okres wynagrodzenie.
  • W jaki sposób można zweryfikować prawdziwość danych?
    -Porównaj czasy pracy kierowców na tych samych trasach!
  • Fikcyjny okres pracy jest wliczony do faktycznej pracy i nie wiesz co zrobić?
    -Zapobiegnij wyłudzeniom, skorzystaj z doświadczenia innych!

    Jeśli chcesz ujawnić nieprawidłowości i zakończyć nieuczciwe praktyki, pomocne będzie doradztwo specjalistycznej firmy prowadzącej rozliczanie czasu pracy kierowców.
[XXX] jako niekwestionowany lider z zakresu rozliczania czasu pracy kierowców opracowało 3 sprawdzone rozwiązania pozwalające na eliminację przedstawianego problemu.
Wejdź na stronę [xxx] i wypełnij formularz kontaktowy lub zadzwoń na ogólnopolski numer [xxxx].
(...)


Innymi słowy - firma [XXX], uważająca się za "lidera z zakresu rozliczania czasu pracy kierowców" (ba... "niekwestionowanego lidera"...) - postrzega obowiązek zapłaty wynagrodzenia przysługującego kierowcom na mocy obowiązującego prawa - jako problem, który należy wyeliminować.

Tymczasem - firma [XXX] najwyraźniej zapomniała, że na podstawie:
  • art. 80 Kodeksu pracy: "Wynagrodzenie przysługuje za pracę wykonaną. Za czas niewykonywania pracy pracownik zachowuje prawo do wynagrodzenia tylko wówczas, gdy przepisy prawa pracy tak stanowią.";
  • art. 6 ust. 2 Ustawy o czasie pracy kierowców: "Czasem pracy kierowcy jest również czas poza przyjętym rozkładem czasu pracy, w którym kierowca pozostaje na stanowisku pracy kierowcy w gotowości do wykonywania pracy, w szczególności podczas oczekiwania na załadunek lub rozładunek, których przewidywany czas trwania nie jest znany kierowcy przed wyjazdem albo przed rozpoczęciem danego okresu.";
  • unijne Rozporządzenia Nr 3821/85 i 165/2014 nakazują rejestrowanie na tachografie aktywności :PRACA: zgodnie ze stanem faktycznym oraz z definicjami zawartymi w Dyrektywie 2002/15/WE - w której jako "czas pracy" określone zostały m. in. okresy "oczekiwania na załadunek lub rozładunek, w przypadku gdy przypuszczalny czas ich trwania nie jest z góry znany, to znaczy albo przed odjazdem, albo tuż przed rozpoczęciem odnośnego okresu" (kwestie rejestrowania na tachografie czasów oczekiwań omówiłem tutaj);
  • w świetle Dyrektywy 2002/15/WE oraz Ustawy o czasie pracy kierowców, za czas oczekiwania, którego czas trwania był kierowcy znany z góry (i rejestrowany jako :DYSPOZYCYJNOSC:), również przysługuje wynagrodzenie - takie okresy, przypadające poza normalnymi godzinami pracy (!), są traktowane jako dyżur, za który "kierowcy przysługuje czas wolny od pracy w wymiarze odpowiadającym długości dyżuru, a w razie braku możliwości udzielenia czasu wolnego – wynagrodzenie wynikające z jego osobistego zaszeregowania, określonego stawką godzinową lub miesięczną, a jeżeli taki składnik wynagrodzenia nie został wyodrębniony przy określaniu warunków wynagradzania – 60% wynagrodzenia." (do czasu dyżuru nie ma natomiast zastosowania dodatek za pracę w godzinach nadliczbowych).
Tym samym - okoliczność, że pracodawcy wydaje się, że kierowca "odpoczywa" czekając na załadunek lub rozładunek, w żaden sposób nie zwalnia tego pracodawcy od obowiązku wypłaty kierowcy wynagrodzenia za ten czas.
Tym bardziej nie sposób uznać za jakiekolwiek "wyłudzanie" sytuacji, w której kierowca prawidłowo operuje selektorem tachografu, zaznaczając :PRACA: w tych okresach oczekiwania, których czas trwania nie był mu znany z góry.

Nie wiem, jakie to "3 sprawdzone rozwiązania pozwalające na eliminację przedstawianego problemu" wymyśliła firma [XXX] (nie wypełniałem formularza kontaktowego ani nie dzwoniłem na podany ogólnopolski numer, gdyż uznałem tę reklamę jako... próbę "wyłudzenia" ode mnie danych kontaktowych i/lub opłaty za połączenie) - jednak w mojej ocenie zapobiec obowiązkowi wypłaty wynagrodzenia kierowcom zatrudnionym na umowę o pracę (pracownikom) może jedynie... wypowiedzenie im umów o pracę, a następnie:
1) zlecanie wykonywania przewozów przez kierowców działających na zasadach umów cywilnoprawnych (umowa-zlecenie, umowa o dzieło) lub ewentualnie umowy o współpracy w ramach samodzielnie prowadzonej pozarolniczej działalności gospodarczej, lub
2) samodzielne wykonywanie przewozów przez właściciela firmy, lub
3) likwidacja przedsiębiorstwa.
Być może trafiłem - ilość rozwiązań się zgadza...

No cóż - opcja 3 niewątpliwie prowadzi do definitywnej eliminacji nie tylko problemu zauważonego przez firmę [XXX], ale również bardzo wielu innych... Tę opcję (likwidację niedochodowego przedsięwzięcia) dedykuję zatem wszelkim przedsiębiorcom usiłującym utrzymać się za wszelką cenę (nasuwa się proste pytanie - po co...?) i szukającym oszczędności w drodze zaniżania wynagrodzenia oraz wszelkich innych świadczeń przysługujących ich pracownikom.

PS. Celowo nie podaję ani nazwy firmy [XXX], ani nawet portalu branży TSL, w którym firma [XXX] raczyła była się zareklamować...
Chociaż... może powinienem...?




PPS. Nie spotkałem się z kierowcami, którzy przedłużają swoje przejazdy poprzez celowe urządzanie gdzieś w trasie dodatkowych postojów i rejestrowanie w tym czasie :PRACA: (być może jeszcze za krótko jeżdżę po Europie).
Wielokrotnie spotkałem się natomiast z "zaleceniem służbowym" odbierania obowiązkowych przerw w czasie oczekiwań na załadunki i rozładunki (lub, co gorsza, w czasie czynnego udziału kierowcy przy takich operacjach) - aby po załadowaniu można było od razu ruszyć i jechać przez maksymalny dostępny czas (4h30m lub do wyczerpania dopuszczalnego dziennego czasu prowadzenia pojazdu). W ramach realizacji takich "zaleceń" wielu kierowców korzysta (jeżeli np. załadunek lub rozładunek zakończył się przed upływem czasu przerwy) z magnesu - w celu odjazdu od rampy i dalszego odbierania tzw. "przerwy" - bez przerwania zapisu na tachografie...
Znając te realia, przedstawiona wyżej reklama jawi się jako propozycja pomocnictwa przy obcinaniu kierowcom świadczeń - i tak już trudnych do określenia mianem "godziwego wynagrodzenia" za pracę wymagającą określonych (coraz bardziej kosztownych) kwalifikacji, predyspozycji zdrowotnych i psychologicznych, wiążącą się ze stałą koncentracją oraz odpowiedzialnością za zdrowie i życie własne, innych uczestników ruchu drogowego oraz przewożonych osób, a także odpowiedzialnością materialną za powierzony sprzęt oraz przewożony towar, wymagającą dyspozycyjności i elastyczności (pory rozpoczynania i kończenia pracy w zasadzie dowolne, według potrzeb pracodawcy), a ponadto związaną z częstą rozłąką z rodziną...
  • Odpowiedz
  • Zgłoś

kolego przprz - 1) Jak zakwalifikujesz okresy gdy kierowca w trakcie załadunku i rozładunku otrzymuje informację, że przez czas od godziny X do  godziny Y może swobodnie dysponować swoim czasem (nie uczestniczy w tych operacjach), jaką aktywność kierowca powinien oznaczyć na wykresówce lub karcie kierowcy?
2) Co w sytuacji gdy kierowca po 9 godzinach jazdy rozpoczynając mimo rozpoczęcia odpoczynku dobowego i swobodnego dysponowania swoim czasem oznacza zdarzenia innej pracy lub dyspozycji do godziny trzynastej godziny, licząc od momentu rozpoczęcia pracy, tak aby w dobie 24 godzinnej zrobić jedynie 11 godzin wymaganego odpoczynku.

 

a co do do czasu jeżdzenia po Europie to nie o czas tu chodzi a o perspertywę z pozycji kabiny i jednej osoby to wygląda zupenie inaczej jak z pozycji przedsiębiorcy zatrudniającego 100 kierowców i płacącego wynagrodzenie na podstawie danych z tacho a nie z kapelusza jak to robią \w większośći Ci mniejsi ,

  • Odpowiedz
  • Zgłoś

1) Jak zakwalifikujesz okresy gdy kierowca w trakcie załadunku i rozładunku otrzymuje informację, że przez czas od godziny X do godziny Y może swobodnie dysponować swoim czasem (nie uczestniczy w tych operacjach), jaką aktywność kierowca powinien oznaczyć na wykresówce lub karcie kierowcy?


Odpowiedź na to pytanie znajduje się w Dyrektywie 2002/15/WE, R561/2006, R3821/85, R165/2014 oraz w jednym z moich poprzednich wpisów (W jaki sposób rejestrować na tachografie czas oczekiwania kierowcy na załadunek lub rozładunek?).
Generalnie - jeżeli czas trwania załadunku / rozładunku jest kierowcy znany z góry (od godziny X do godziny Y), zaś kierowca oczekuje na zakończenie tej operacji, to co do zasady okres ten powinien być rejestrowany jako :DYSPOZYCYJNOSC: .

Jeżeli jednak:
- kierowca rzeczywiście może swobodnie dysponować swoim czasem (art. 4 lit. f R561/2006) i ma absolutną pewność, że nikt do niego np. nie zadzwoni z informacją, że załadunek zakończył się przed podanym terminem;
- okres od godziny X do godziny Y wynosi co najmniej 3 godziny (pierwsza część odpoczynku dziennego regularnego wykorzystanego w dwóch częściach), co najmniej 9 godzin (skrócony dzienny okres odpoczynku) lub co najmniej 11 godzin (regularny dzienny okres odpoczynku) oraz są spełnione wszystkie pozostałe warunki określone w art. 8 R561/2006 (w okresie 24 h od rozpoczęcia pracy zmieści się odpoczynek 9h lub 11h;
to taki okres może spełniać warunki odpoczynku - i wówczas powinien być rejestrowany pod symbolem :PRZERWA: .
Aby taki okres był odpoczynkiem - musi być odebrany w miejscu umożliwiającym odpoczynek; jeżeli miałby zostać odebrany w pojeździe - muszą być spełnione następujące warunki z art. 8 ust. 8 R561/2006:
- pojazd jest wyposażony w odpowiednie miejsce do spania dla każdego kierowcy;
- pojazd znajduje się na postoju poza bazą;
- kierowca dokonał wyboru pojazdu jako miejsca odbioru odpoczynku.
Przepisy nie precyzują warunków, jakie powinny być zapewnione kierowcy podczas odpoczynku odbieranego poza pojazdem - biorąc pod uwagę jednak wykładnię celowościową prawa - warunki te muszą umożliwiać wypoczynek i regenerację sił kierowcy...
W czasie odpoczynku odbieranego poza pojazdem (a także innych aktywności) - kierowca powinien natomiast wyjąć z tachografu i zabrać ze sobą kartę kierowcy (lub wykresówkę) - gdyż "w wyniku oddalenia się od pojazdu kierowca nie jest w stanie używać urządzeń zainstalowanych w pojeździe" (art. 15 ust. 2 zd. czwarte R3821/85 / art. 34 ust. 3 R165/2014; więcej na ten temat w wątku Pauza na otwartym tacho).
Jeżeli wszystkie powyższe warunki odpoczynku są spełnione - wówczas oczywiście taki okres powinien być rejestrowany jako :PRZERWA: .
Jeżeli nie jest spełniony którykolwiek z warunków odpoczynku (np. miałby to być już drugi w dobie okres "odpoczynku" trwający 3 godziny) - wówczas ma zastosowanie "lex generalis" i okres taki podlega rejestrowaniu jako :DYSPOZYCYJNOSC: (tak samo, jak inne okresy nie zaliczane jako odpoczynek lub przerwa, np. "Czas spędzony na dojeździe do miejsca postoju pojazdu objętego zakresem niniejszego rozporządzenia lub powrotu z tego miejsca, jeżeli pojazd nie znajduje się ani w miejscu zamieszkania kierowcy, ani w bazie pracodawcy, w której kierowca zwykle pracuje" - art. 9 ust. 2 R561/2006).



2) Co w sytuacji gdy kierowca po 9 godzinach jazdy rozpoczynając mimo rozpoczęcia odpoczynku dobowego i swobodnego dysponowania swoim czasem oznacza zdarzenia innej pracy lub dyspozycji do godziny trzynastej godziny, licząc od momentu rozpoczęcia pracy, tak aby w dobie 24 godzinnej zrobić jedynie 11 godzin wymaganego odpoczynku.


Nie za bardzo rozumiem to pytanie... Jeżeli kierowca rozpoczął odpoczynek - to ma obowiązek zgodnie ze stanem faktycznym rejestrować :PRZERWA: (w tachografie cyfrowym - dodatkowo wprowadzić kraj zakończenia). Rejestrowanie aktywności niezgodnych ze stanem faktycznym zawsze jest wykroczeniem - niezależnie od tego, czy kierowca rejestruje :PRZERWA: zamiast :PRACA: , czy odwrotnie...
Wszelkie takie sytuacje należy oczywiście eliminować, jako patologię.
Mogę jedynie ubolewać, iż w związku z zakwalifikowaniem takich działań w Załącznikach do UTD jako wykroczenia - niestety nie ma zastosowania norma ogólna, wynikająca z art. 271 Kodeksu karnego:

Rozdział XXXIV
Przestępstwa przeciwko wiarygodności dokumentów

(...)
Art. 271.
§ 1. Funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. W wypadku mniejszej wagi, sprawca
podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 3. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej,
podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Zapis tachografu jest dokumentem, okoliczności wskazane w tym zapisie mają znaczenie prawne (czas prowadzenia pojazdu, innej pracy, dyspozycyjności, przerw, odpoczynków), zaś fałszowanie tych danych zawsze odbywa się w celu jakichś korzyści - albo osiągnięcia wyższego wynagrodzenia, albo wyższych przychodów, albo chociażby wcześniejszego powrotu do domu...
Może nazwanie fałszerstwa po imieniu - i ściganie z urzędu, przez prokuraturę - poprawiłoby sytuację...


a co do do czasu jeżdzenia po Europie to nie o czas tu chodzi a o perspertywę z pozycji kabiny i jednej osoby to wygląda zupenie inaczej jak z pozycji przedsiębiorcy zatrudniającego 100 kierowców i płacącego wynagrodzenie na podstawie danych z tacho a nie z kapelusza jak to robią \w większośći Ci mniejsi ,


To fakt - najłatwiej jest opierać się na własnych obserwacjach - jednak ponieważ jest to blog, więc siłą rzeczy wiele wpisów będzie zawierać moje subiektywne oceny...
Co do płacenia z kapelusza - to również jest patologia (i również w tym przypadku - poświadczanie nieprawdziwych danych, jakim jest np. miesięczny wymiar czasu pracy, za który przysługuje wynagrodzenie, nie jest kwalifikowane jako przestępstwo przeciwko dokumentom, a jedynie jako wykroczenie przeciwko prawom pracownika z art. 282 § 1 pkt 1 Kodeksu pracy...).

Moim subiektywnym zdaniem - nie będzie dobrze, dopóki złodzieja nie będzie się nazywać złodziejem, lecz używać rozmaitych eufemizmów - umożliwiających w konsekwencji wywinięcie się od odpowiedzialności.
  • Odpowiedz
  • Zgłoś

w Twojej odpowiedzi do pytania 1 . podajesz przykład  odpoczynku dobowego dzielonego gdzie on wcale takim odpoczynkiem być nie musi :)  a nawet jak by nim był to kierowca dostaje ryczałt za nolceg więc miejsce do spania ma zapewnone  :) ale w całej reszcie  się zgadzamy , wpisywanie przez kierwoców młodków w momencie ich odpoczynku jest  patologią. Taka sama patolgia jest nie wypłacanaie przez przewoźników należnego wynarodzenia kierwcom . Firma o , której z taką złośliwością piszesz od ponad dekady walczy z sukcesami z obiema patalogiami i przyczyniła się do realnego zwiekszenia ilosći fim w Polsce , które wypłacają wszystkie składniki wynagrodzenia należne kierowcą . pozdrawiam

 

  • Odpowiedz
  • Zgłoś
Nie znając długości czasu t trwania operacji załadunku / rozładunku (od godziny X do godziny Y), podałem trzy możliwości: t>=3h, t>=9h oraz t>=11h (w zasadzie można było jeszcze podać wartość t>=24h oraz t>=45h - nie sądzę jednak, aby załadunek lub rozładunek mógłby planowo trwać aż tak długo...) - które to czasy mogą ewentualnie zmieścić się w jakiejkolwiek definicji odpoczynku (z zasady - nieodpłatnego).
Przytoczona przeze mnie reklama dotyczy wszak "wyłudzania wynagrodzenia" - a zatem okresy płatne (takimi są np. przerwy trwające krócej niż 3h, zaliczane do czasu dyżuru, o którym mowa w art. 9 UCPK) są poza tematem...

Również kwestia ryczałtów za noclegi jest już trochę z "innej półki" - ani R561/2006, ani żaden inny akt prawny nie określa bowiem wprost, że wypłacenie (lub nie) tychże ryczałtów może mieć wpływ na legalność odpoczynków.
W odniesieniu do kierowców pojazdów objętych R561/2006 muszą być spełnione jedynie warunki dotyczące "swobodnego dysponowania swoim czasem" przez kierowcę (definicja "odpoczynku" z art. 4 lit. f R561/2006) oraz czasu trwania odpoczynków (określone w art. 8 ust. ust. 1-7 i 9 R561/2006), zaś w przypadku odpoczynków odbieranych w pojeździe objętym R561/2006 - mają zastosowanie dodatkowe warunki określone w art. 8 ust. 8 R561/2006 - w tym wymienione na samym początku tegoż przepisu "dokonanie takiego wyboru przez kierowcę"; kierowcy nie można ani nakazać, ani w żaden inny sposób (np. nie przekazując środków finansowych na ewentualny nocleg w hotelu, gdyby kierowca chciał dokonać takiego wyboru) narzucić spania w kabinie.

W kontekście celowości prawa - trudno również za prawidłowe uznać stanowisko "kierowca dostaje ryczałt za nolceg więc miejsce do spania ma zapewnone" - zasadniczo bowiem:
- obowiązkiem pracodawcy wobec pracownika w podróży służbowej jest zapewnienie temu pracownikowi odpowiedniego noclegu;
- w sytuacji niewywiązania się przez pracodawcę z powyższego obowiązku - szukanie przez kierowcę miejsca noclegowego oraz odpowiedniego parkingu dla pojazdu będzie stanowić "inną pracę zmierzającą do zapewnienia bezpieczeństwa pojazdu, jego ładunku i pasażerów lub do wypełnienia ustawowych lub wykonawczych zobowiązań bezpośrednio związanych z trwającą operacją transportową" (art. 3 lit. a pkt 1 tiret pierwsze ppkt v D2002/15/WE); takim ustawowym zobowiązaniem jest "umożliwienie kierowcy dokonania wyboru miejsca noclegowego" wynikające z art. 8 ust. 8 R561/2006 (jedna opcja to nie wybór, a przymus);
- wypłata ryczałtu za nocleg nie stanowi "zapewnienia miejsca do spania", a jedynie rekompensatę nieudokumentowanych kosztów noclegu poniesionych przez kierowcę (np.: zakupu i utrzymania we właściwym stanie i czystości pościeli i akcesoriów do spania, korzystania z płatnych sanitariatów etc.).

Odbiór przez kierowcę odpoczynków w kabinie pojazdu jest natomiast niewątpliwie w interesie pracodawcy... Dzięki temu bowiem nie tylko może zostać efektywnie wykorzystany dostępny czas jazdy i pracy, ale również zapewnione jest bezpieczeństwo pojazdu i ładunku (kosztem bezpieczeństwa, a niekiedy i snu, kierowcy, który nierzadko - zamiast spać, nasłuchuje, czy nikt nie majstruje przy naczepie lub zbiorniku paliwa...
Z kolei odbiór odpoczynków poza pojazdem niewątpliwie będzie wiązać się ze skróceniem czasu możliwego do wykorzystania na realizację zadań przewozowych - i to nie tylko ze względu na konieczność zjazdu z trasy w celu dojazdu na parking strzeżony, czy niewykorzystania całego dostępnego czasu jazdy i/lub pracy z powodu stosunkowo rzadkiego rozmieszczenia takowych parkingów.... Oto bowiem w myśl art. 9 ust. ust. 2-3 R561/2006:

Artykuł 9
(...)
2. Czas spędzony na dojeździe do miejsca postoju pojazdu objętego zakresem niniejszego rozporządzenia lub powrotu z tego miejsca, jeżeli pojazd nie znajduje się ani w miejscu zamieszkania kierowcy, ani w bazie pracodawcy, w której kierowca zwykle pracuje, nie jest liczony jako odpoczynek lub przerwa, chyba że kierowca znajduje się na promie lub w pociągu i posiada dostęp do koi lub do kuszetki.
3. Czas spędzony przez kierowcę kierującego pojazdem nieobjętym zakresem niniejszego rozporządzenia do lub z pojazdu objętego zakresem niniejszego rozporządzenia, który nie znajduje się w miejscu zamieszkania kierowcy ani w bazie pracodawcy, gdzie kierowca zazwyczaj pracuje, jest traktowany jako „inna praca”.

Jeżeli zatem kierowca zgodnie z własnym wyborem pozostawił pojazd na parkingu (oczywiście strzeżonym - mając na względzie bezpieczeństwo pojazdu i przewożonego ładunku) i udał się na nocleg np. do hotelu - wówczas jego odpoczynek rozpoczyna się dopiero z chwilą zakończenia formalności meldunkowych w hotelu, zaś wcześniejsze aktywności powinny być zarejestrowane odpowiednio jako:
:PRACA: - poszukiwanie parkingu i hotelu, formalności na parkingu, dojazd do hotelu (jeżeli kierowca udał się tam np. rowerem przewożonym na tylnej ścianie kabiny lub innym prowadzonym przez siebie samodzielnie pojazdem wyłączonym z R561/2006), oraz formalności w hotelu;
:DYSPOZYCYJNOSC: - przejazd kierowcy z parkingu do hotelu w charakterze pasażera autobusu, taksówki lub innego środka komunikacji.

W przypadku noclegów objętych ryczałtami za nocleg (odbieranych np. u kogoś z rodziny) - formalności oczywiście nie będzie (flaszka / kwiatki to nie jest formalność... ;) ) - jednak kwestia dojazdów (art. 9 ust. ust. 2-3 R561/2006) pozostaje aktualna...
Przy okazji - można mieć wątpliwości, jak kwalifikować wędrówkę pieszą; wszak przepis art. 9 ust. 2 R561/2006 (w wersji polskiej) mówi o czasie spędzonym "na dojeździe", a nie "na dojściu"... Wątpliwości znikają jednak po przeczytaniu tego samego przepisu w innych wersjach językowych, gdyż użyte w nich słowa "travelling" (EN), "anzureisen" (DE) oznaczają podróż, a ta może być również piesza; w wersji francuskiej użyto zwrotu "pour se rendre sur le lieu", oznaczającego "aby dostać się do miejsca" (również bez wskazania metody dotarcia do celu). Słowo "dojazd" użyte w polskiej wersji R561/2006 zostało zatem po prostu źle dobrane przez tłumacza.
Również biorąc pod uwagę definicję odpoczynku z art. 4 lit. f R561/2006 - nie sposób uznać, aby piesza wędrówka w celu dotarcia do odpowiedniego miejsca odbioru odpoczynku stanowiła swobodne dysponowanie swoim czasem przez kierowcę, a zatem czas takiej wędrówki z całą pewnością nie może być rejestrowany jako :PRZERWA: .

Z powyższych przyczyn - kierowcy nocującemu poza pojazdem, na pracę przynoszącą realne przychody pozostaje o wiele mniej czasu, niż w przypadku nocowania w kabinie...
Rejestrowanie :PRZERWA: w okresie od zaparkowania i opuszczenia pojazdu przez kierowcę do chwili dojazdu na miejsce noclegu, zlokalizowane poza bazą, w której kierowca zwykle pracuje, i poza jego miejscem zamieszkania (w przypadku noclegu w hotelu - do chwili zakończenia formalności) - byłoby jednak niezgodne z okolicznościami faktycznymi (szczególnie łatwymi do udowodnienia w przypadku noclegu w hotelu)...
  • Odpowiedz
  • Zgłoś

heeh dużo czytania :) posatram się któcej

1. jeśłi kierowca nie wyraża zgody na odpoczynek w pojeżdzie to może on być odbierany poza pojazdem i dalej będzie odpoczynkiem

2. pracodawca jak zapłaci ryczałt to kierwoca ma sobie sam zapewnić nolceg i pracodawcy nic do tego

3. oczywiście jak kierowca nie chcę ryczałtu to może spać w hotelu i przedstwawić rachunek za nolceg podelgający zwrotowi

4. dojazd do hotelu za który jest fv jest oczwiscie inną  pracą , dyspozycją lub jazdą

5. dojazd do hotelu za który nie ma fv a kierowca dostaje ryczałt jest czasem odpoczynku

6 . dojazd do innego miejsca do spania w ramach ryczałtu jest również czasem nie płatnym

  • Odpowiedz
  • Zgłoś
Hmmm. Myślę że warto rozwinąć poszczególne punkty - tym bardziej, że połowa z nich nie polega na prawdzie (2, 5 i 6), zaś niektóre z pozostałych (1) są prawdziwe tylko częściowo...

Ad 1.
Odpoczynek odbierany poza pojazdem oczywiście będzie odpoczynkiem - od chwili zakończenia wszelkich innych aktywności, kwalifikowanych jako "inna praca" i "dyspozycyjność" do rozpoczęcia pierwszej czynności nie mieszczącej się w definicji "odpoczynku" (por. ad 4, 5 et 6).

Ad 2.
Celem instytucji "ryczałtu za nocleg" nie jest bynajmniej zdjęcie z pracodawcy ciężaru organizacji zakwaterowania pracownika w podróży służbowej, lecz jedynie zapewnienie zwrotu kosztów poniesionych przez pracownika, gdy pracodawca nie zapewnił noclegu bezpłatnego.
Potwierdzeniem tej tezy jest chociażby fakt, że ryczałt za nocleg nie będzie przysługiwał, jeżeli pracodawca zapewnił nocleg bezpłatny (np. zarezerwował i opłacił hotel), zaś pracownik z bezpłatnego noclegu zaoferowanego przez pracodawcę nie skorzystał, nocując np. u rodziny.

Ad 3.
Pragnę zauważyć, że zgodnie z Rozporządzeniem MPiPS w sprawie należności... - pracownik przed rozpoczęciem podróży służbowej powinien otrzymać zaliczkę na koszty podróży.
W odniesieniu do podróży krajowej pracodawca takową zaliczkę przyznaje na wniosek pracownika (§ 11 Rozporządzenia), natomiast w odniesieniu do podróży zagranicznej - taka zaliczka powinna być przekazywana pracownikowi bez żadnego wniosku (§ 20 ust. 1 Rozporządzenia).
Wysokość zaliczki - winna wynikać ze wstępnej kalkulacji kosztów podróży.
W świetle powyższych przepisów kierowca powinien otrzymać jeszcze przed wyjazdem w trasę co najmniej:
- wszystkie diety (dieta jest przeznaczona wszak na pokrycie zwiększonych kosztów wyżywienia, zaś długość podróży z reguły można wstępnie określić jeszcze przed wyjazdem);
- równowartość przewidywanych kosztów zakwaterowania w trasie - czyli albo ryczałty za noclegi (jeżeli kierowca dokona wyboru odpoczynku w kabinie), albo kwoty odpowiadające przewidywanym kosztom parkingów i hoteli lub innych obiektów noclegowych.
Tym samym - już z wysokości otrzymanych zaliczek powinno wynikać, w jaki sposób kierowca będzie odbierał odpoczynki.
No cóż - jakoś nie wierzę, żeby w Polsce istniała choć jedna firma, która udziela takich zaliczek...
Z mojego doświadczenia wynika natomiast dalszy ciąg zdania z punktu 3: "...jak kierowca nie chcę ryczałtu to może spać w hotelu i przedstwawić rachunek za nolceg podelgający zwrotowi" - jednak wówczas pracodawca zapewne sporządzi i wręczy wypowiedzenie umowy o pracę...

Ad 4, 5 et 6.
W art. 9 ust. ust. 2-3 R561/2006 nie ma mowy o żadnych rachunkach, fakturach i ryczałtach. W przepisach tych jest jedynie mowa o dojeździe (podróży) kierowcy z i do pojazdu objętego zakresem R561/2006. Przepisy te nie mówią również nic na temat, skąd (lub dokąd) kierowca ma dojeżdżać (lub wracać) do (lub z) pojazdu.
Brak zatem jakiejkolwiek podstawy prawnej dla odmiennego rejestrowania dojazdu z pojazdu do miejsca noclegowego, za które jest rachunek, a innego do miejsca noclegowego, za które takowego rachunku brak.
Pragnę zauważyć, że jako odpoczynek nie może być liczony również czas dojazdu kierowcy do miejsca zamieszkania z pojazdu zaparkowanego poza bazą - a przecież za nocleg we własnym domu kierowca nie tylko nie przedstawi rachunku, ale również nie otrzyma ryczałtu za nocleg...
Twierdzenia w punktach 5 i 6 są zatem całkowicie nieprawdziwe.
  • Odpowiedz
  • Zgłoś

celem mojej opini na Twoim blogu nie była chęć uczenia Cie przepisów i ich inetrpretacji  a jedynie pokazenie innej perspektwy na omawiane problemy tak więc nie mam zamiaru wchodzić w dyskusje nad sprawami , które są oczywiste . tak na zakończenie naszej  przemiłej  dyskusji powiem Ci , że mocna jest teoria gdzie pracownik po zakończonym dniu pracy jedzie 300 km do znajomego aby u niego spać później wraca 300 km a pracodawca , który płaci mu ryczałt noclegowy musi za czas dojazdu zapłacić :) mam tylko nadzieje , że u kolegi na parkingu nie będzie dużo tych formalności a znajomy nie wpadnie na pomysł aby przy wódce i kolacji dopinać formalności z przyjacielskim wynajmem pokoju na jedną noc bo ilość innej pracy przekroczy godziny jazdy ,bez odbioru, uciekam na ziemię a Ty pozostań na swojej galaktyce  :)

  • Odpowiedz
  • Zgłoś
No cóż... Zapobiec sytuacjom, "gdzie pracownik po zakończonym dniu pracy jedzie 300 km do znajomego aby u niego spać", pracodawca może w bardzo prosty sposób: organizując kierowcy odpowiedni, bezpłatny nocleg, możliwie blisko pojazdu zaparkowanego w bezpiecznym miejscu.
Jeżeli natomiast reprezentuje się pogląd, że "pracodawca jak zapłaci ryczałt to kierwoca ma sobie sam zapewnić nolceg i pracodawcy nic do tego" - to takie są później efekty...
Stara zasada: "jeżeli chcesz, żeby coś zostało zrobione właściwie - zrób to sam".
Mam nadzieję, że pomogłem...

Pozdrawiam. :)
  • Odpowiedz
  • Zgłoś

lub Zaloguj się